Udało się. Polska piłka nadal będzie się rozwijać. Zdecydowanie lepiej dla nas wszystkich, żeby wiał wiatr zmian a nie pośrodku wszystkiego stanął wielki betonowy kloc. Bo jak inaczej można powiedzieć o pomysłach Józefa Wojciechowskiego? O pomysłach, których tak naprawdę nie można wielu przypomnieć, bo ostatnio słynął znacznie bardziej ze swoich pomocnych i wszechobecnych kompanów. Co prawda idea przeprowadzania głosowania w sposób tradycyjny, tym bardziej, że przyniósł nawet własną urnę, mógłby wydawać się całkiem rzetelny, ale cóż. Zwyciężył zdrowy rozsądek. Skoro pan Wojciechowski był tak pewien swojej wygranej, to zmiana metod głosowania chyba na nic by się nie zdała? Chyba, że tak jak w przypadku innych ciekawych pomysłów miałby coś jednak w zanadrzu.

Może i pan Boniek nie chce się pastwić nad swoim przeciwnikiem, może też nie będzie miał pretensji do tych, którzy na niego głosowali, bo tak jak stwierdził Roman Kołtoń, mamy demokracje, ja jednak pójdę inną drogą i trochę będę krytykował. A co mi tam, mam do tego prawo!

Nikogo zapewne nie dziwi zwycięstwo Bońka, natomiast jego wynik, przewaga, mogą dawać do myślenia. Tak wielkiej przewagi nie było od dawna. Co prawda cztery lata temu do walki o fotel prezesa startowało aż pięciu kandydatów, wczoraj tak naprawdę walczył tylko jeden. Wojciechowski nie podjął rękawic, on się na każdym kroku kompromitował. A to mówienie, że Boniek nie może być prezesem bo nie mieszka w Polsce, a to prośba o zmianę metod głosowania, a to namówienie do współpracy Kucharskiego i Majdana (swoją drogą, po jaką cholerę, to ja nigdy nie zrozumiem). Ciągłe ataki w stronę prezesa miały być sposobem na kampanie. Nic nie mogło wypalić. Zero merytorycznych wypowiedzi, zero pomysłów i problemy z odpowiedziami na proste pytania. Co miał zmienić Józef Wojciechowski poza stanem swojego konta? No właśnie nic.

Dobra, nie chce mi się w sumie krytykować pana Józka, bo on od samego początku nie wydawał mi się rzetelnym kandydatem na stanowisko prezesa. W końcu kilka lat temu udało się usunąć Grzegorza Latę z tego stanowiska. Powrót kolejnego „artysty” nie wniósłby nic sensownego. Martwiłem się jedynie o ludzi, którzy mogli stanąć za Wojciechowskim, bo doskonale wiemy, że mentalność niektórych członków zarządu bywa dziwna. Udało się na szczęście przegłosować. I to ogromną przewagą głosów. To był pogrom. I całe szczęście. Jeszcze raz to powiem. Całe szczęście, że wygrał Boniek. Można przy okazji pochwalić prezesa za cierpliwość i za to, że nie chciało mu się odpowiadać na każdą krytykę płynącą ze strony obozu rywala.

Teraz do rzeczy. Zbigniew Boniek będzie na kolejne cztery lata prezesem PZPN. Do tej pory znacznie poprawiła się gra reprezentacji Polski. Zdarzają się ciągle wpadki i afery, ale jak widać, one będą pojawiać się ciągle. Co prawda ja bym od razu wywalił każdego, kto robi sobie imprezy w czasie zgrupowań, ale to już inny temat. Ciekawe jest jednak to, że nigdy takich afer nie ma z Lewandowskim, Błaszczykowskim czy na przykład Krychowiakiem. A wiecie czemu? Bo oni grają w na tyle mocnych klubach i na tyle są prowadzeni w sposób profesjonalny, że wiedzą jak się zachować w danym momencie. Inni jak widać nadal potrzebują lekcji.

Dalszym problemem są kibice. Liga wydawać by się mogło idzie do przodu, ale gra w tym sezonie Wisły, Legii, czy Lecha woła o pomstę do nieba. O to jednak nie można mieć pretensji do Bońka, bo to nie on jest przyczyną słabej gry poszczególnych klubów. Dobrze by jednak było, żeby nie dochodziło do patologicznych sytuacji, kiedy włodarze danego klubu nie mają pomysłów na pseudokibiców, czy też w klubie nie dochodzi do regularnych wypłat. Za to akurat zabrać się można. Poprzez kontrole. Niech będą skrupulatne i częste. Inaczej do niczego się nie dojdzie.

Nasza Ekstraklasa, chociaż przez wielu wyśmiewana, nie prezentuje się tak tragicznie, jak niektórzy mówią. Niektóre mecze da się obejrzeć i mówię to ja – wielki fan Premier League, ale też osoba, która potrafi śledzić ligę estońską, irlandzką, czy mecz ekip z Gibraltaru. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nasza liga nie jest aż tak zła, jak wszyscy dookoła mówią. Tylko trzeba regularnie ją próbować poprawiać. Inwestować w młodzież, jeździć na zagraniczne zgrupowania, nie dawać się zwieść pozorom, że już jest dobrze. Nie jest źle, ale jest co poprawiać.

Legia wreszcie zagrała w Lidze Mistrzów. Oczywiście wstydem jest, że na meczu z Realem nie będzie kibiców, ale to już wiadomo czyja wina. Wielka szkoda, że to nadal jest problem, ale wierzę, że wspólnymi siłami uda się wreszcie ten problem rozwiązać. Dawać wyższe kary, sypać mandatami, pracami porządkowymi, wiezieniem, czymkolwiek. Wreszcie coś przyniesie skutek. I w to najbardziej wierzę. No i jeszcze w to, że za rok również nasz klub zagra w Champions League.

A no i w jeszcze jedno. Że Boniek przyzna się w końcu, że rzeczywiście dał wszystkie pieniądze Karolowi Krawczykowi za podania w meczu z Belgią. Przy okazji, są tu jacyś fani Miodowych lat? Na pewno pamiętacie hymn, w którym padło zdanie „marsz Zbigniew Boniek, w Polsce rosną jabłonie”. Dzisiaj możemy mówić, że jabłonie rosną. I beton ich nie zatrzyma.