Zwyczajny kibic piłki nożnej przed obejrzeniem meczu nastawia się na ciekawe widowisko, kilka bramek i wiele sytuacji bramkowych. Jednak inaczej nastawia się kibic, który ma zamiar oglądać mecz reprezentacji swojego kraju. On wtedy nie oczekuje gradu goli, pięknej gry czy czegokolwiek innego, bo liczy się przede wszystkim zwycięstwo. I nie ważne czy jest to sparing z Wyspami Owczymi, czy też mecz o awans na mundial. Umówmy się, fani piłki nożnej kochają podziwiać tiki – take (jak ja nie lubię tego określenia), emocjonować się bramkami zza pola karnego, czy też efektownymi paradami bramkarzy, ale gdy gra reprezentacja, liczy się przede wszystkim pokonanie przeciwnika. Tak jest chyba na całym świecie. Poza Polską, której poziom piłki nożnej jest ostatnio tak niski, że można spokojnie nazwać go depresją (i geograficznie i mentalnie).

Sukces w meczu z Liechtensteinem okazał się zasłoną dymną przed upokarzającym remisem z Mołdawią, a jeśli ktoś widzi jakiś pozytyw z tego spotkania, to pragnę przybliżyć statystyki ekipy Mołdawian (uwzględniam tylko ostatnie mecze u siebie i na wyjeździe)

 

 

Mamy się z czego cieszyć? Wątpię.  W meczu z taką ekipą powinniśmy przede wszystkim wygrać, ale jak zwykle pokazaliśmy sobie i całemu piłkarskiemu światu, że nie zasługujemy na mundial. Problem tkwi jednak nie tylko w jednym spotkaniu, ale ogólnie w całości, w naszej ekipie nie ma przywódcy, nie ma piłkarzy, którzy rzeczywiście dają z siebie wszystko niezależnie od wyniku. Nie mamy dobrego szkoleniowca (i w Polsce radzę dalej nie szukać) . Ktoś mógłby narzekać na Benhakhera, ale on wprowadził nas do mistrzostw Europy, pokonaliśmy wcześniej Portugalię i nasza gra naprawdę wyglądała składnie.

Problem pojawia się także w momencie kiedy walimy głową w mur, mamy wynik, który nam nie pasuje, piłkarze często zapominają o założeniach taktycznych (o czym?!) i grają tak jak chcą. Posyłamy długie piłki w pole karne bądź stoimy na 30 metrze od pola karnego i czekamy w spokoju na piłkę, którą później odbierają nam szybsi obrońcy (ale jak to?). Jak to możliwe, że nie potrafimy pokonać Mołdawii, a wcześniej dostajemy pokaz futbolu od Ukrainy? Jedyną zaletą tego spotkania może być fakt, że na kolejny już raczej nie będziemy musieli patrzeć, bo Brazylia oddaliła się od nas wystarczająco, żeby o niej nie myśleć.  Ktoś może powiedzieć, że Fornalik jest złym wyborem, że powinien zostać zwolniony a najlepiej jakby w ogóle nie został zatrudniony na te stanowisko i zgadzam się z tym rozumowaniem. Jeden dobry sezon w Ruchu Chorzów (potęga jakby nie patrzeć) załatwił posadę szkoleniowca, a to niestety nie łatwy orzech do zgryzienia.

Myślę, że zwolnienie już teraz byłoby lepsze i dla całej kadry i dla samego Fornalika, którego naprawdę darzę sympatią. Niestety nie jest w miejscu, w którym powinien być. Jestem od kilku lat za zatrudnieniem zagranicznego szkoleniowca i mam nadzieje, że Boniek użyje swoich wpływów i dokona mądrego ruchu na tym stanowisku… chodź jak wiadomo liczą się tutaj przede wszystkim pieniądze.

Jeśli chodzi o finanse to są one naszą jedyną przeszkodą, żeby stworzyć naprawdę dobrą kadrę. Niektórzy z naszych zawodników spokojnie grają w dobrych europejskich klubach, inni walczą o miejsce w składzie, a jeszcze inni są perspektywiczni (patrz Milik). Naszym problemem jest jednak dobre pokierowanie nimi tak aby stali się podporą reprezentacji. Nie wierzę w zdanie, że trio w BVB gra lepiej w klubie, bo tam dostają piłki. Owszem, może się to tyczyć Lewandowskiego, który jako osamotniony napastnik musi dostać jedną, dwie porządne, żeby je wykorzystać, ale w reprze też takowe dostaje. Kuba pokazał, że można zrobić szybką i składną akcję, Rybus miał dwie, może trzy okazje na podanie właśnie do swoich partnerów lecz wolał zrobić coś innego. Nie potrafimy szybko podejmować decyzji, brać ciężaru gry na własne plecy, a potem tłumaczymy to sobie tym, że w klubach piłkarze mają lepszych kolegów… brednie.

Tak jak w ostatnim z wywiadów Boniek ładnie stwierdził, że za jego czasów nie było orlików, dobrych boisk, nowoczesnego sprzętu i szkółek piłkarskich, tak teraz są i co z tego mamy?  1:1 z Mołdawią.
Inwestujemy w nowe boiska, orliki, kluby, ba – nawet w stadiony tylko po to żeby przegrywać w eliminacjach LM, LE oraz nie załapywać się na wielkie imprezy. W sumie nie chcemy grać w Europie, to Europa będzie grała u nas… mam nadzieje, że finał w Polsce okaże się sukcesem. Podobnie jak Euro, które naprawdę nam się udało.

Niestety musimy zacząć budować wszystko od nowa. Zacząć zmieniać w końcu myśl szkoleniowa, zmienić nastawienie i nacisk położyć już na najmłodszych. Bo są oni zdolni, ale muszą zostać właściwie pokierowani, inaczej skończą w piątych ligach cypryjskich bądź będą się dla nich liczyć tylko pieniądze. Naszym dramatem narodowym powinna być także lokata w rankingu FIFA. Mamy okropne miejsce (65) i wyprzedziło nas nawet Haiti! I co ciekawe chciałem szukać jakiś argumentów, żeby udowodnić, że jesteśmy jednak lepsi. Miałem cichą nadzieje, że w meczu z Hiszpanią mistrzowie świata rozgromią rywala. Jak się zakończyło? Wynikiem 2:1 dla mistrzów Europy… i to jest proszę państwa najlepsze pokazanie, że jesteśmy aktualnie w czarnej… dziurze światowego futbolu. Pokonają nas Anglicy, Ukraina oraz inne państwa. Naprawdę musimy się zabrać za rewolucję. I żeby ktoś mi nie powiedział, że mecz z Haiti różnił się od naszego to zapraszam do porównania.

 

 

Mam nadzieje, że przeczyta to ktoś, kto też będzie chciał zrobić porządek w polskiej piłce. I mam nadzieje, że wkrótce będzie jakiś znak progresu. Bo nawet jeśli nie będę wspierał Lewandowskiego, to chciałbym po prostu oglądać ciekawe mecze. A ostatnie takie nie są…