Patrząc na wynik spotkania ekipy Łabędzi z Valencią fani ligi angielskiej otrzymają odpowiedź dlaczego remis 2:2 w lidze jest wynikiem zadowalającym dla większości kibiców The Reds. Swansea gra bardzo dobry futbol opierając swoją taktykę na wymianie podań, szybkich i składnych akcjach oraz na pełnym ruchu piłkarzy. Gdy dają się zdominować mają drobne problemy, kiedy jednak wszystko idzie po ich myśli potrafią zepchnąć do defensywy nawet lidera Premier League. Co było kluczowe w poniedziałkowym starciu?

 

Ustawienie LFC

Jeśli przypatrzmy się na ustawienie zespołu Brendana Rodgersa łatwo dostrzeżemy, że w akcjach ofensywnych Sturridge nie mógł być osamotniony. Skrzydłowi, w tym przypadku Henderson oraz Moses mieli za zadanie wspierać go najczęściej jak to tylko możliwe i dzięki temu potencjał ofensywny miał być większy. W przypadku Jordana ważne były jeszcze powroty i zabezpieczenie prawej strony obrony z wiadomych względów. Współpraca z Wisdomem nie była jednak tak dobra niż ta, o której marzył by menadżer. Po drugiej stronie jednak Moses miał łatwiejsze zadanie, Jose Enrique bardzo dobrze łączy polecenia atakującego jak i broniącego, stąd debiutant mógł hasać sobie po lewym skrzydle. Efekty? Bramka Mosesa oraz gol Sturridga. Henderson parę razy szarpnął prawą stronę stwarzając zagrożenie. Co warto dodać, że w przypadku rajdów lewą stronę Enrique musiał asekurować i szybko łatać dziury w przypadku kontry. Pomysł odważny, ale i skuteczny do tej pory.

Swansea skład

Ekipa gospodarzy chciała za wszelką cenę wykorzystać braki kadrowe Liverpoolu. Ofensywnie nastawiony Rangel oraz Shelvey mieli za zadanie włączać się do ataków oraz starać się dominować na połowie rywali. Michu, który za wszelką cenę starał się wywierać pressing na Sakho oraz Skrtelu osiągnął swój cel i zdobył bramkę. Davies doskonale wiedział, że Enrique prędzej czy później zostawi wolne miejsce na lewej stronie i tylko czekał aż taka sytuacja się nadarzy. Laundrup idealnie przygotował swoją taktykę na to spotkanie i mało brakowało, a zdobyłby komplet punktów.

Gra w obronie oraz odbiory piłek.

Liverpoolowi bardzo zależało na tym, żeby szybko strzelić bramkę i później kontrolować spotkanie. Początek spotkania diametralnie zmienił nastawienie zawodników i musieli oni szybko wrócić do pierwotnej taktyki. Stracony gol na szczęście nie podziałał negatywnie i udało się wyrównać. Mimo wszystko drużyna Łabędzi skutecznie wypełniała założenia taktyczne ciągle atakując i naciskając. Najtrudniejsze zadanie miał oczywiście Andre Wisdom.

A tak LFC odbierało piłki

Najwięcej zamieszania było oczywiście na środku oraz na prawej stronie obrony. Skuteczne naciski Shelveya i jego kolegów z ofensywy pozwoliły niejednokrotnie zagrozić bramce Simona Mignoleta. Wbrew pozorom strata dwóch bramek to i tak dobry wynik. Gdyby gospodarze nie musieli gonić rezultatu mecz mógłby ułożyć się zupełnie inaczej. Dla Rodgersa jest to jednak wyraźny sygnał, że Wisdom póki co jest za słaby na spotkania Premier League.

Słaby mecz Coutinho.

Wielu kibiców wciąż emocjonuje się zagraniami Brazylijczyka lecz ostatnio zdecydowanie obniżył loty. Od początku sezonu nie błyszczy aż tak bardzo jak w zeszłej kampanii. Również i na Liberty Stadion nie potrafił zabłysnąć. Często był atakowany przez zawodników rywali przez co albo tracił szybko piłkę, albo po prostu kończył akcje złym zagraniem.

Coutinho przyjmuje piłkę, a przy nim już jest jeden zawodnik. Dodatkowo dwóch piłkarzy ma wzrok skierowany na Wisdoma. (Troszkę dalej jest jeszcze Henderson, który jednak w akcji nie miał możliwości pokazania się). Pilnowany jest także Moses przez co nie ma jak rozegrać piłki. Daniel Sturridge za wszelką cenę próbuje pokazać się partnerom i naprawdę jeśli chodzi o wkład Anglika w grę Liverpoolu to jest on nieoceniony. Dużo biegał, często chcąc nawet samemu zapoczątkować akcje. Niestety skończyło się tyko na jednej bramce.

W innej sytuacji natomiast nasza druga linia nie potrafiła skutecznie zaatakować pressingiem rywali. Spokojne operowanie piłką spowodowało, że to goście musieli za nią biegać oraz czekać na ruch gospodarzy. Dodatkowo przez brak Johnsona na prawej stronie Henderson (w lewym dolnym rogu) musiał bardziej trzymać się własnej połowy. On jak i Coutinho powinni wyjść bardziej do przodu jednak tego nie robili. W drugiej połowie praktycznie w ogóle nie było widać pressingu w wykonaniu The Reds.

Brak Gerrarda w ataku.

Niestety piłkarze Liverpoolu odczuli także brak ofensywnych wejść kapitana w pole karne. O ile w pierwszej części spotkania można było jeszcze zobaczyć strzały w wykonaniu kapitana Anglii o tyle po zmianie stron niestety Stevie koncentrował się już tylko na destrukcji. Wraz z Lucasem był odpowiedzialny za rozbijanie ataków gospodarzy, niestety jednak ucierpiał przez to ofensywny zapał.

Co łatwo zauważyć Gerrard właśnie wykonuje długie podanie. Niestety padnie ono łupem defensywy gospodarzy. Nie było jednak innego sposobu na rozegranie tej akcji, jak i kilku innych, które kończyły się tak samo. Moses, Lucas, Henderson byli pilnowani przez rywali, a jedynym wolnym zawodnikiem był Toure (prawa strona) . Możliwości wycofania piłki też nie było ponieważ automatycznie wystartowałby do niej Michu. Niestety ale im Gerrard starszy tym mniej można zobaczyć go w ofensywie. Miejmy nadzieje, że już wkrótce znowu pokaże się z dobrej strony i udowodni, że nadal jest w świetnej formie.

Dobre wejście Toure.

Toure dał Liverpoolowi to co dawał od samego początku. Spokój, kontrolę i solidne wejścia po piłkę. Odkąd pojawił się na boisku w poniedziałek, rywale nie potrafili już tak łatwo atakować prawej strony obrony Liverpoolu. Dodatkowo zmotywowało to pozostałych zawodników do spokojniejszej gry. Powyżej sytuacja kiedy Swansea musi atakować środkiem. Lucas oraz Gerrard odpowiedzialni są za odbiór piłki, na prawej stronie tylko jeden zawodnik Łabędzi, a reszta piłkarzy jest dobrze pilnowana. Plusem jest także Aspas, który liczy na szybki odbiór piłki i kontrę. Niestety tego zabrakło w tym spotkaniu.

Konsekwencja gospodarzy.

Z niczego nie może się tak cieszyć menadżer klubu jak ze świadomości, że jego drużyna realizuje przez cały mecz założenia z pierwszej minuty. Tak było w przypadku poniedziałkowego starcia z Liverpoolu.

Swansea grała tak samo cały mecz. Nie ważne czy na boisku był Coutinho czy później Aspas czy też Sterling. W samej końcówce widać dokładnie, że nie było szans na przejście defensywy Łabędzi. Sterling dobrze pilnowany podobnie jak Enrique. Reszta piłkarzy przed polem karnym może tylko patrzeć jak zakończy się ta akcja. Wielkie brawa dla Swansea.

Kilka słów na koniec.

Jeśli można się do czegoś przyczepić to do tego, że Liverpool znowu nie rozegrał dwóch równych połów. Póki co jednak strzela regularnie bramki, oraz dobrze się broni. W następnym meczu brak Coutinho będzie zapewne widoczny. Najlepszym wyjściem byłoby ustawienie Hendersona na środku, a na prawym skrzydle postawić Aspasa. Wisdom będzie zapewne zmieniony przez Toure bądź innego zawodnika. W meczu ze Świętymi powinniśmy zobaczyć po raz kolejny dobrze grający Liverpool.

podania