Finał Ligi Mistrzów był idealnym zwieńczeniem całego piłkarskiego sezonu. Mnóstwo emocji, bramki, kontuzje, wzloty i upadki. Dwoma słowami – idealny mecz. Real wygrał Champions League po raz dziesiąty i każdy kto oglądał spotkanie, wie co się działo na boisku. Popatrzymy jednak dokładniej na cały obraz gry. Jak obaj menadżerowie ustawili swoje drużyny? Czy popełnili gdzieś błędy? Na te pytania odpowiem właśnie w tej analizie. Zacznijmy jednak od ustawienia.

 

UCL2-1

Real chciał podejść do meczu ofensywnie, bo tak przynajmniej wyglądało to na papierze. Simeone ułatwił jednak Królewskim zadanie, ponieważ decyzja o wystawieniu Diego Costy okazała się błędna. Tym samym defensywa Realu nie musiała powstrzymywać dwóch napastników, tylko właściwie jednego. Khedira w tym przypadku okazał się łącznikiem pomiędzy linią obrony a pomocy oraz także dodatkowym ogniwem defensywnym. Di Maria w przeciwieństwie do Bale’a miał być pomocnikiem, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Jego dryblingi, akcje, podania bardzo pomogły Realowi odnieść sukces. Real miał jednak pomysł zagrać większością piłkarzy na własnej połowie bądź w jej okolicach. Przez większą część spotkania taktyka właściwie nie uległa zmianie. Konsekwencją takiej decyzji było właśnie zneutralizowanie przeciwnika. I to się udało. Królewscy zdominowali mecz statystykami, lecz na boisku pojedynek mógł wydawać się bardziej wyrównany.

sttats
Sukcesem Realu okazała się duża ilość celnych podań. Rzadziej faulowali zdając sobie sprawę z zagrożenia ze stałych fragmentów gry. Dłuższe utrzymywanie się przy piłce pozwoliło na skoncentrowanie się na własnych akcjach a nie bieganiu za rywalem. Jedyne w czym prowadziło w tym spotkaniu Atletico to właśnie statystyka odbiorów, która nota bene wzięła się właśnie z tego, że to oni musieli częściej odbierać piłki.

Element kluczowy: podania.

Tak jak zawsze Atletico starało się wymieniań wiele podań, tak teraz po prostu nie miało takich możliwości. Różnice będzie można zauważyć w mgnieniu oka. W przeciwieństwie do poprzednich spotkań, mistrzowie Hiszpanii wymienili prawie dwa razy mniej (!) podań od rywala.

am pass
Tradycyjnie swoją grę piłkarze Diego Simeone oparli na skrzydłowych. Stąd charakterystyczne luki w środkowych strefach przed polem karnym. Jednak przez dobrze zorganizowaną grę obronną Realu, nie mogli pozwolić sobie na zagrywanie długich piłek, przez co ich gra była ograniczona. 96 podań niecelnych to przeważnie nie tak wiele, jednak przy tej ilości piłek to prawie 1/3 wszystkich podań!

rm pass
I jest to pierwszy element, który wykorzystała ekipa Carlo Ancelottiego. Więcej podań, właściwie koncentrując się na całej przestrzeni boiska spowodowała, że Królewscy mogli w pełni skupiać się na swoich akcjach, nie ograniczając się przy tym praktycznie wcale. Real wykonał znacznie więcej podań, przy czym także popełnił mniej błędów przy celności. Bowiem 88 razy piłka nie trafiła do adresata. Przejdźmy dalej.

Kluczowi piłkarze: Di Maria & Marcelo

Brak Diego Costy oraz brak Ardy Turana mocno osłabił ekipę Rojiblancos. Niestety. Real skrzętnie to wykorzystał, przy czym dodatkowo dobił rywali swoimi zasiekami. Świetna gra Di Marii oraz wprowadzonego później Marcelo spowodowały, że siła ofensywna Królewskich była po prostu większa. Podsumujmy dwóch kluczowych piłkarzy mistrzów Europy.

di maria hatmap.jpg
Di Maria biegał na lewym skrzydle niczym Usain Bolt, przez co jedyną opcją na zatrzymanie go okazały się faule. I już tutaj Real miał więcej atutów ponieważ wiadomo jak groźni z rzutów wolnych potrafią być Ronaldo czy Bale. Dodatkowo przy każdej kontrze Realu, Angel miał swój drobny udział. Podawał bardzo skutecznie, czasem zmieniał strony boiska, jednak to właśnie od własnej połowy do pola karnego Atletico siał największy zamęt. Marcelo okazał się natomiast wzmocnieniem zarówno defensywnym jak i ofensywnym.

marcelo

Po wejściu Marcelo, większość zawodników skupiło się na podawaniu piłki właśnie jemu. Był świeży, miał więcej siły, przez co mógł częściej operować futbolówką. Jak widać powyżej większość zagrań była kierowana na skrzydło, jednak zarówno z własnej połowy (i tutaj jest to wzmocnienie defensywy) jak i na połowie rywala (wzmocnienie ofensywne). Efekty? Masa celnych podań, gol oraz uspokojenie obu stref boiskowych. Idealna zmiana. Przypominam, że Atletico swoją grę opierało na skrzydłach, więc koniec końców musiało przystopować, ponieważ trzeba było mocniej i trudniej pilnować skrzydłowych rywala.

am heat map
I tradycyjnie widać gdzie piłkarzy Simeone było najwięcej. Boki. Zawsze taka taktyka skutkowała, więc nie było sensu jej zmieniać. Zwróćmy jednak uwagę na wolną przestrzeń przed polem karnym oznaczoną białym kółkiem. Skuteczna gra Khediry, Modricia oraz defensywy spowodowała, że AM musiało jeszcze częściej atakować bokami. Powstawała wtedy luka w środku, którą skrzętnie mogli wykorzystać przeciwnicy.

Defensywa.

Drużyna, która chce zagrać mecz ofensywnie musi pamiętać o tym, żeby nie nadziać się na kontry. Atletico grając skrzydłami w ataku, miało wolnych piłkarzy zarówno w środkowej strefie jak i na własnej połowie. Skoncentrowało się jednak bardzo na pilnowaniu napastników rywala. Odgrodzony od gry był przez właściwie cały mecz Karim Benzema jak i Ronaldo. Nawet Bale nie potrafił często przebić się przez zasieki obrońców. Popatrzmy jak grało Atletico w obronie.

AM defence podwójne krycie benzemy
Od pierwszych minut, dwójka stoperów była wręcz przyklejona do Karima. Trzech pomocników blokowało dostępu do środka pola, a jeden skrzydłowy miał wywierać pressing na piłkarzu przy piłce, po to aby ten nie zagrał właśnie do napastników. Taka gra defensywna miała przynieść nie tylko efekty w obronie, ale także w ataku. W każdej sytuacji gdy Królewscy tracili piłkę, AM miało dodatkowego zawodnika w ofensywie. I właśnie dlatego Khedira oraz Modrić mieli koncentrować się na grze we własnej połowie. Idźmy dalej.

AM defence potrójne krycie

Jeśli nie trzeba było pilnować Benzemy, trzeba było wykonać tytaniczną pracę na bokach obrony. Widzimy tutaj trzech zawodników Realu oraz aż pięciu Atletico. Przy czym każdy jest bardzo blisko kolegi z zespołu, po to aby zminimalizować ryzyko przedostania się piłki. Zatem ani piłka, ani piłkarz z nią przy nodze nie miał prawa przedostać się pod pole karne Curtoisa. I to naprawdę zmuszało Real do szukania nowych sposobów ataku. Na powyższym obrazku można zaobserwować Di Marię, który musi zmienić stronę na środek pomocy, ponieważ w innym razie nie ma szans na otrzymanie piłki. Popatrzmy więc na idealną sytuację dla Atletico.

am przed polem karnym defence
Real atakuje. Dwóch zawodników pilnuje Benzemy (czarne oznaczenie) jeden skupia się na Ronaldo ( czarna strzałka) a trzech piłkarzy w prawym rogu koncentruje się na skrzydle. Pozostaje zatem jedna opcja. Strzał. Ewentualnie dośrodkowanie do… idealnie pilnowanych napastników. I chociaż wynik tego nie odzwierciedla, to Atletico naprawdę bardzo dobrze grało w obronie.

am odgradzanie def
Tradycyjnie dwóch piłkarzy odpowiedzialnych za Benzemę. Real odpuścił grę jednym skrzydłem i przeniósł się na drugie. Obrońca zaznaczony na czerwono jest odpowiedzialny zarówno za Di Marię jak i za zmniejszenie luki pomiędzy resztą obrońców. Chodziło o to, aby jak największa liczba piłkarzy była jak najbliżej siebie, na wypadek dośrodkowania, zagrania prostopadłej piłki czy też strzału. Celem miało być zawsze zablokowanie bądź wybicie. Widzimy również gdzie są piłkarze Królewskich. Znaczna większość to środkowa strefa. Real nie pozostawał jednak gorszy w obronie.

real defence skrzydła

Piłkarze Realu wiedzieli jak groźni są ich rywale na bokach, więc zagęścili krycie. Widzimy w białym kole dwóch zawodników AM oraz trzech obrońców Królewskich. Dodatkowo są oni ustawieni po trzech innych stronach po to aby ograniczyć pole manewru w ofensywie. W polu karnym także musi być spokój zatem widzimy w nim dodatkowo trzech piłkarzy oraz przed szesnastką kolejnych dwóch. Sukces murowany.

real defence skrzydła 2.jpg
Jeśli piłkarzom Rojiblancos nie udawało się przebić lewą stroną, to próbowali prawą. Na lewym skrzydle widzimy większą liczbę zawodników przez co piłkarze ofensywni szukają sobie miejsca na drugiej stronie. I czasem to się udawało. Piłkarz zaznaczony na czerwono ma nadto wiele wolnego miejsca, niestety nie otrzymał celnego podania, które tak jak mówiłem wcześniej były zbyt często niecelne. I to był pierwszy gwóźdź do trumny.

Ofensywa.

Ci, którzy skutecznie bronią, mogą próbować atakować. I tutaj Atletico próbowało i zdobyło jednego gola. Przypomnijmy jednak, że po dośrodkowaniu ze środka a nie ze skrzydła. Real Madryt przez większą część meczu grał swoje, nie zmieniając taktyki (nawet w momencie końcowego gwizdka przy stanie 0:1). Wreszcie wyczuł dobry moment aby przesunąć większą liczbę piłkarzy do przodu. I to był świetny ruch.

rm atak

Modrić przesunął się do przodu. Jedna strona boiska zostaje wolna (prawy dolny róg – Varane zaznaczony na biało). Po lewej stronie także brak krycia a dodatkowo większa ilość piłkarzy powoduje, że mogą oni przesunąć się jeszcze bliżej pola karnego. Dwóch zaznaczonych zawodników na biało sugeruje żeby zaatakować jeszcze bardziej. Stąd wejście Marcelo. Trzeba było wzmocnić atak na tyle, żeby przełamać obronę rywala.

Mimo wszystko to właśnie w obronie obie drużyny spisywały się lepiej niż w ataku. Stąd dogłębna analiza gry defensywnej. Real ciągle grał swoje, przez co ich ataki kończyły się niecelnymi strzałami bądź po prostu blokowanymi piłkami. Atletico grało również ciągle swoją piłkę i efekty były takie same. Dogrywka nie powinna zatem zadziwić nikogo.

Element kluczowy: zawsze graj swoje.

Warto nadmienić, że nieważne czy wynik był remisowy, czy też Real musiał odrabiać straty – oba zespoły grały tak samo. Bez żadnych zmian taktycznych. Drobne zaskoczenia, zmienienie pozycji czy też zwiększenie naporu to wypadkowo wyniku, uciekającego czasu czy chęci dobicia przeciwnika.

real gra swoje
Praktycznie koniec regulaminowego czasu gry. Akcja rozpoczęła się na skrzydle, więc znowu trzech piłkarzy Królewskich było odpowiedzialnych za pilnowanie dwóch piłkarzy Atletico. Znowu także dwóch obrońców Simone pilnowało jednego napastnika Realu. Naprawdę w takim momencie meczu zachować taką konsekwencją taktyczną to wielki sukces.

am gra swoje
Atletico pomimo prowadzenia oraz gry z takim rywalem nie miało zamiaru ani na moment się zatrzymać. Nie było opcji na postawienie autobusu przed polem karnym. Ciągle atakowało skrzydłami, ciągle chciało strzelić drugiego gola. Owszem, ryzykowało nadziania się na kontrę, ale zminimalizowało straty ponieważ Real wiedział jak zagrać i także pilnować ciągle tak samo. Kolejne potwierdzenie tezy o drużynach, które są niesamowicie konsekwentne w swoich działaniach.
Nie przeceń swoich sił.

I tutaj zbliżamy się do końca. Gol na 2:1 pogrzebach Atletico kompletnie. Po prostu piłkarze Simeone już nie wytrzymali. Kadra Królewskich okazała się zbyt silna i jeden atak więcej zadecydował właściwie o tytule.

am padło
W 116 (!) minucie gry właściwie po raz pierwszy Atletico zagrało tak, jakby już na niczym im nie zależało. Widzimy kilku zawodników Realu, przy czym Bale zaraz poślę piłkę do niepilnowane zawodnika na środku. Właśnie tam zawsze było dwóch obrońców. Tym razem się nie udało.

Ten mecz pokazał, że futbol totalny, ofensywny ale przede wszystkim skoncentrowany w defensywie ma szansę na końcowe zwycięstwo tylko wtedy kiedy ma odpowiednie środki oraz kogoś, kto podtrzyma to wszystko w ryzach. Brawa należą się Ancelottiemu za taktykę. Simeone za to, że nie miał zamiaru się cofnąć przed niczym i nikim. Wygrała ta drużyna, która miała po prostu lepszych zawodników.