Po ostatnich zawirowaniach związanych z odpadnięciem Legii z Ligi Mistrzów (w której nota bene jeszcze Legia nie była) postanowiłem nie pisać na ten temat, a przeprowadzić wywiad z kimś, kto doskonale rozumie dlaczego jest tak źle z polskim futbolem. Udało mi się i dzisiaj przed Wami wywiad z Michałem Zachodnym. Słowo w słowo walczyłem z nim na temat zmian w polskiej piłce, przyszłym sezonie w Premier League oraz niedawno zakończonym mundialu. Oczywiście to nie wszystko a o reszcie rzeczy przeczytacie poniżej. Miłej lektury.

- Witam pana serdecznie. Na początek pytanie, które jako kibice polskiej piłki zadajemy sobie co roku. Dlaczego jest tak źle? Lech odpadł w okropnym stylu. Ruch ledwo, ledwo ale awansował. Legia póki co pokonuje rywali, ale popełnia błędy organizacyjne. Czy ma pan jakiś pomysł na to, co trzeba zrobić, aby ten stan rzeczy poprawić?

Michał Zachodny – Jeden pomysł tu nie wystarczy. Nie oszukujmy się, jeśli ktoś faktycznie chce reformować polski futbol, to musi spojrzeć na jego podstawy, szkolenie, problemy organizacyjne małych klubów, sposób kształcenia trenerów… . Tych aspektów jest wiele. Jeśli natomiast chcemy doraźnie działać i po prostu poprawiać te wyniki, to rozwiązanie jest proste – kupować lepszych piłkarzy. Zatrudniać lepszych trenerów. Przykładowo, Mariusz Rumak był w Lechu trzy lata, równo 100 meczów, ale czy stworzył jakąś charakterystykę zespołu, nauczył tych piłkarzy czegoś więcej? Nie, nie sądzę. Są więc dwie drogi – doraźna i od podstaw. Wystarczy spojrzeć na mocniejsze kraje, które też miały kiepskie wyniki i to krócej niż ta nasza 18 letnia nieobecność w Lidze Mistrzów, ale wybrały drugi sposób. Warto inwestować w podstawy.

- Tylko teraz powstaje pytanie, czy znajdzie się przynajmniej jedna osoba u góry, która zadecyduje o tym, żeby zacząć tworzyć coś zupełnie nowego. Ciągle mówi się o tym, żeby zmieniać, ale zmian nikt nie wprowadza. Ciągle jest właściwie to samo, nawet reforma ekstraklasy nie pomogła, bo jak widać czołowe kluby ciągle radzą sobie tylko w rodzimej lidze. Praca od postaw wymagałaby czasu, który jak wiadomo przynosi efekty, tylko znowu pojawia się pytanie, czy trenerzy by go otrzymali, a fani wytrzymaliby kolejne lata oczekiwań? Jesteśmy bardziej wychowani z nastawieniem „na już”. Może sposobem była radykalna rewolucja u góry, tak aby stery przejęło zupełnie inne pokolenie, z inną myślą oraz świeżymy pomysłami?

- Ale przecież – w powszechnej świadomości – to młodsze pokolenie przejęło stery w Związku. Kwestia tego, ile potrzebują czasu na zorganizowanie tego systemu szkolenia. Teraz wiemy, że powstaje taki dokument wedle którego trenerzy powinni pracować. Poczekajmy z oceną tego dzieła. Radykalna zmiana jest potrzebna, ale przede wszystkim w świadomości. Jak sam słusznie podkreśliłeś, większość chce efektu na tu i teraz. Michał Globisz mówił, że jeśli zaczniemy odpowiednio szkolić, to polski piłkarz kopnie prosto piłkę w 2020 roku. Negatywne podejście? Byłem na meczu Śląska z Borussią i obserwowałem te różnice w wyszkoleniu, kogo piłka „słuchała” i komu odskakiwała. Piłkarze vice-mistrza Niemiec to oczywiście zupełnie inny poziom i inna kultura, ale na tym tle to, co nam w Ekstraklasie wydaje się być niewielką przewagą np. Legii nad Śląskiem, tam jest przepaścią. Jeszcze kończąc – co robi piłkarz Borussii, gdy jest pod presją rywala? Podaje do bramkarza lub obrońcy i zespół buduje atak od nowa. Co robi piłkarz polskiego klubu? Wykopuje w aut, by zespół mógł się ustawić w obronie…

- Niestety ostatnie zdanie podsumowuje w pewnym stopniu poziom piłkarskiego myślenia naszych piłkarzy. Czy to jednak nie jest spowodowane tym, że takie kluby jak Legia, Lech czy Wisła mogą rywalizować właściwie tylko ze sobą? Reszta drużyn albo od samego początku sezonu zajmuje dolne pozycje i już nie potrafi się odbić (vide Widzew) w zeszłej kampanii albo ma dobrą tylko jedną rundę, a jak przychodzi grać w najważniejszym meczu, to po prostu widać różnicę. W Bundeslidze poziom jest znacznie wyższy i mimo tego, że rządzą dwa kluby, reszta drużyn stara się jak najbardziej do nich zbliżyć, przez co poziom ligi wzrasta. My po prostu mamy za słabe ekipy. I chyba w tym jest problem. Widać to po meczach eliminacyjnych. Potrafimy pokonać słabszych od siebie, ale gdy przychodzi grać z kimś silniejszym (teoretycznie) to mamy wielkie problemy. Chociaż jak Lech przegrał z klubem z Islandii to chyba tylko oni wiedzą. Problemem też jest ciągłe bronienie się przed porażką. Czy nie byłoby lepiej dla wszystkich jakby piłkarze,trenerzy i cała reszta w mocnych słowach oceniała swoją grę? Mówiąc wprost co zawaliło?

- W tych klubach wszystkie pieniądze pakuje się w pierwszy zespół – na wzmocnienia, na pensje, na trenerów… Nikt nie myśli o przyszłości, jest tylko tu i teraz. Nic dziwnego więc, że to są bardziej armie zaciężne, zatrudniające piłkarzy przechodnich, a wymienność jest wielka w Ekstraklasie. Nie oczekujmy cudów – kluby muszą być zmuszone do szkolenia (nie mylić z wynajmowaniem klubów mniejszych, by to robiły za nich) by za to faktycznie się zabrały. Wtedy będą wychowywać lepszych piłkarzy na których będą zarabiać, a nie tylko myśleć, jak rozwiązać kontrakt po nieudanym roku. Ambicja to jedno, ale w grze musi być jakość. Trenerzy wolą unikać szaleństw, wolą wywalczyć remis i w jakimś stylu się utrzymać, aniżeli coś budować. Aż prosi się wspomnieć o sytuacji Wojciecha Stawowego w Cracovii – styl może nie był wybitny, nie był piękny i aż czasem bolał ten brak jakości, ale on coś budował. Szkoda, że tylko w pierwszej drużynie, szkoda, że tylko na miarę utrzymania, ale to był początek. Ale nikt nie wytrzymał w klubie, nie poparto jego wysiłków i teraz trwa budowa od nowa. Pewnie, też mająca ambitnego architekta, ale początki pokazują, że różowo nie jest i nie będzie.

- Co też jest ciekawe, na przykład w takim Stoke City, znanym przecież z okropnie topornego futbolu, nikt nie narzekał na to jak grają (poza przeciwnikami) ale z radością cieszyło się z wyników. I odkąd ich Tony Pullis porozumiał się z właścicielami, przebudował i wreszcie ustabilizował klub, to ten do tej pory twardo stąpa po ziemi angielskiej Premier League. Stawowy miał właściwie tę samą filozofię. Dostosować swoich piłkarzy do stylu gry, który mogą prezentować i liczyć na efekty. Cóż, mamy jednak ciągle inne myślenie. Miejmy nadzieje, że w ciągu najbliższych lat się ono zmieni. Jeśli tak będzie, będziemy oglądali polskie kluby w Europejskich rozgrywkach. Teraz pozostaje jeszcze jedna kwestia. Uporczywie mówimy o przeszłości, ciągle wspominając Wembley, 74 itp. Czy nie jest to już przesadne? Przecież od remisu w Londynie minęło wiele lat, a w międzyczasie Anglicy pokazywali nam jak należy grać w piłkę. Nie mówiąc już Niemcach. Czy to też należałoby zmienić Pana zdaniem?

- Nie zgodzę się – Pulis dostosował styl gry do możliwości piłkarzy, a potem sprowadzał takich, by nadal pasowali do jego koncepcji. Natomiast Stawowy budował coś innego, coś, do czego polski piłkarz – wydawałoby się – nigdy by nie przywykł i nie przywyknie: komfort przy piłce, gra krótkimi podaniami, kombinacje w trójkach, dwójkach… .
To jedna sprawa. Druga – historia. Jej nie możemy zmienić, ba, powinniśmy być z niej dumni. Natomiast nie posłuży nam ona za wskazówkę jak budować system teraz. Przykłady są inne, lepsze i przede wszystkim bardziej aktualne. Każde odnoszenie się do sukcesów z Monachium czy później 1974, 1982…. to do niczego nie prowadzi. Fajne, piękne historie, ale tylko tyle. Teraz czas budować na podstawie współczesnych wzorców. Inna sprawa, że ludzie powiązaniu z tamtymi drużynami wciąż mają wiele do powiedzenia – i niewiele z tym robią.

- Przykład Stawowego pokazuje zatem, że póki co nie ma szans na wprowadzenie czegoś nowego na „polski rynek piłkarski” . W tej kwestii pozostaje zatem czekać i liczyć na to co powiedzieliśmy wcześniej – zmiany. Pytanie teraz jest takie, czy wraz z progresem w naszej rodzimej lidze, podniesie się również poziom gry kadry, która bądź co bądź jest złożona z piłkarzy z różnych klubów Europejskich? W wielu krajach funkcjonuje to bardzo dobrze, piłkarze grają osobno, ale jak przychodzi co do czego, to potrafią porozumieć się znakomicie. U nas nieważne, kto by kadrę prowadził i jakich piłkarzy by nie powołam, efektów brak. Sądzi Pan, że Nawałka wpłynie w jakimś stopniu na grę naszej kadry? Bo cel jest prosty – awans.

- Progres w Ekstraklasie zauważalny jest jeden – finansowy. Kluby mają więcej pieniędzy, mają lepsze stadiony na których mogą zarabiać, piłkarze też dostają coraz lepsze pensje… Ale one nie potrafią dobrze wydawać. „Reforma” systemu tego nie poprawi, wręcz przeciwnie – prowadzi do większych inwestycji w kadry, a nie szkolenie. Co z reprezentacją? Wiadomo, że mamy piłkarzy na bycie drużyną na średnim poziomie, nawet światowym, ale ten potencjał jest regularnie niewykorzystany. Czy Adam Nawałka wie, jak to zmienić? Nie sądzę. Dla mnie popełnia błędy poprzednika, nie szuka jednego stylu, miota się przy powołaniach, ma te same problemy co Fornalik – nie wie, jak wykorzystać Lewandowskiego, Błaszyczkowskiego, Piszczka, co zrobić z lewą obroną, kto w środku pola, do tego Obraniak… No sam widzisz, ile tego jest. A teraz poszukaj kwestii w której Nawałka postąpił dobrze. Trudne zadanie, prawda?

- Bardzo trudne. Jedyne co rzeczywiście go wyróżnia, przynajmniej moim zdaniem, to konferencje prasowe, czy wywiady, bo stara się w nich mówić sensownie, z pomysłem. Problem taki, że na boisku widzimy coś zupełnie innego. Lewandowski nigdy nie będzie liderem kadry, jeśli ciągle będzie grał samotnie, bez żadnej pomocy. Dwójka napastników według mnie byłaby znacznie lepszym pomysłem, bo przynajmniej ten jeden odwracałby uwagę obrońców. Wtedy może atak jakoś by funkcjonował. Cóż, a jak nie Nawałka to kto inny? Może rzeczywiście warto byłoby poszukać zagranicznego szkoleniowca? Nie musi przecież znać całej naszej ligi, ważne żeby miał odpowiednich ludzi. Jak będzie miał plan, pomysł, wizję, to może będzie sukces?

- Pamiętam mecz w Poznaniu z Irlandią, który Polska bezbramkowo zremisowała w kiepskim stylu. Już wtedy Nawałka stracił cierpliwość, agresywnie reagował na trudniejsze pytania, nie szukał rozmowy, dialogu czy tłumaczenia, ale siłą narzucał swój tok myślenia. To nie ta droga o której mówimy. Dwójka napastników? Okej, ale tylko jeśli za nimi wszystko będzie poukładane. A kiedy ostatnio polska reprezentacja była na boisku wzorowo zorganizowana? Chyba żaden z nas nie mógłby jednoznacznie i szybko na to pytanie odpowiedzieć. Systemów jest wiele, mówi się o reprezentacji w kontekście wielu różnych ustawień – nawet 3-5-2. Ale znów wracamy do poprzedniej mojej odpowiedzi – Nawałka nie szuka, on powiela to, co robił Fornalik. Też w trudniejszych chwilach szukający 4-4-2 zamiast 4-2-3-1.

- Te problemy pokazują również, że nie mamy odpowiednich ludzi do prowadzenia kadry. No bo skoro Nawałka ma robić to samo co Fornalik, to niepotrzebnie zamienili się rolami. Może Górnik zyskałby na tym, że Nawałka zostałby u nich do końca sezonu. Zostawmy już polskie podwórko. Mundial za nami, a to chyba ciekawszy temat. Było coś, co totalnie pana zaskoczyło? Bo mnie na przykład gra Brazylii w obronie. Wyglądali piekielnie groźnie w ataku, ale jak przyszło się bronić, to określeniem idealnym jest tragedia. Meksyk zaczął pokazywać jak należy z nimi grać. Chile postawiło na atak, a wreszcie Niemcy wykorzystali swoje sytuacje. Spodziewałem się również Anglii przynajmniej na drugim miejscu w grupie, ale jak widać tamta kadra też ma spore problemy, z którymi musi się uporać. Myślę też, że warto byłoby chwilkę porozmawiać nad zachowaniem Suareza, które wywołało wiele dyskusji. Czy sądzi pan, że rozmiar kary był (jest) odpowiednio wysoki?

- Nie – Nawałka nie ma robić tego, co Fornalik, wręcz przeciwnie. Co do mundialu, tak, zaskoczono mnie grą trójką obrońców. Pal licho van Gaala i jego pomysł na Holandię, ale żeby nagle tyle reprezentacji z różnych kontynentów na to się decydowało? Było to inspirujące. A że zdało egzamin to zupełnie inna kwestia. Trochę szkoda, że tak daleko zaszła słabiutka Brazylia, bo znacznie bardziej wolałbym Kolumbię czy Chile bo… po prostu miały ciekawszy pomysł na futbol. Suarez to kontrowersyjna sprawa. Zdecydowanie była to recydywa tego piłkarza, a zachowanie jest tak absurdalne i nienormalne, że aż trudno uwierzyć. Ja gapiłem się tępo w telewizję przez kilka minut, gdy on wbił zęby w ramię Chielliniego… Sama kara – ograniczenia treningowe i tak dalej – jest absurdalna, ale pamiętając o jego nieprzyznaniu się do winy, o tym, że bronili go koledzy… Te cztery miesiące wcale nie wydają się tak absurdalne. Tylko jemu to po prostu przydałaby się pomoc, bo to jest bardzo skomplikowana sprawa i problem człowieka, nie tylko piłkarza.

- Mi się wydaje, że Suarez nie potrafi przegrywać. Właśnie w takich kryzysowych chwilach coś mu w głowie przekręca się nie w tą stronę, w którą powinno. Może rzeczywiście ktoś musi mu pomóc, chociaż szczerze wątpię w efekty. Już teraz wydawało się, że Rodgers opanował jego ciężki charakter. Jak widać, jednak nie. A skoro jesteśmy już przy temacie Premier League, to kto pana zdaniem zostanie mistrzem w nadchodzącej kampanii? No i czy znowu będziemy cieszyć z dobrych występów Boruca? Nie możemy przecież zapomnieć też o Wasilewskim, który jak wiadomo na boiskach Premier League wystąpi nie jeden raz.

 


- Faworytami są drużyny z Londynu – to Chelsea i Arsenal najlepiej działały na rynku transferowym, wzmacniały słabe punkty i dysponują najlepszymi kadrami. Z kolei Manchester City tylko w środku pola wygląda lepiej niż przed rokiem i te różnice były małe, nie zapominajmy o tym. Czy atak znów zrekompensuje ich braki w obronie? Wątpię. Do tego trzeba na poważnie wziąć wejście Louisa van Gaala do Manchesteru United, choć oczywiście najpierw musi gasić pożar zostawiony po Davidzie Moyesie. Ander Herrera wydaje się być niezłym startem nowego rozdziału „Czerwonych Diabłów”. Wróćmy do Polaków – Boruc ma świetną pozycję w Southampton, ale zmiana szkoleniowca może i na to wpłynąć. Trudno wyrokować w kontekście Marcina Wasilewskiego, którego forma fizyczna – dynamika – raczej nie predysponuje go do gry na najwyższym poziomie. Jednak on pokonał już tyle przeciwności losu, że skreślanie go byłoby głupotą. Miło jest mieć w Premier League piłkarza, którego przecież wielokrotnie oglądałem i oklaskiwałem w Ekstraklasie, we Wrocławiu, gdy grał w Śląsku. Stare lata… .

- Już miałem nadzieje, że weźmie pan pod uwagę Liverpool (śmiech ). I na zakończenie krótkie pytanie.Czy Ibrahimović przestanie wreszcie strzelać nienormalne gole? (śmiech)

- No to może wytłumaczę się, dlaczego nie Liverpool – po prostu, odejście takiego piłkarza będzie ich bolało. Nie zrozum mnie źle, Brendan Rodgers dokonał świetnych transferów, teraz ma kilku najwyższej klasy młodych piłkarzy (Marković, Coutinho, Sterling!), ale na opanowanie ligi jeszcze nie czas. Może więc za rok? Trudno będzie powtórzyć im taki wynik, co przed rokiem, choć pewnie będzie się świetnie oglądać ten zespół. Zaskoczyłeś mnie Ibrahimoviciem. Nie, mam nadzieję, że będzie dalej strzelał tak, jak ma to w zwyczaju. I dopiero docenimy to, jak przyjdzie nam (próżno?) szukać jego następcy.

- Oby na koniec sezonu było jednak po mojej myśli (śmiech ) no, a ze Zlatanem się zgadzam. Niech strzela jak najwięcej. I tak już to nikogo nie dziwi. Szkoda, że nie gra w Premier League. Wielkie dzięki za wywiad i poświęcony czas!

- Dzięki!