Nie znam kibica, który życzyłby swojemu klubowi źle, szczególnie w sytuacji, kiedy klub wydaje się być na dobrej drodze do stabilizacji, ugruntowania po raz kolejny swojej sytuacji na rynku oraz osiągnięcia przynajmniej minimum z zakładanych celów. Niestety znam też kibiców, którzy oczekują czasem najgorszego, tylko po to, aby później odbić się od dna. Mówię, tu niestety, bo wolałbym aby żadnego z nas, kibiców nie spotkał taki los. Los, który jest przecież przewrotny, zwłaszcza w piłce nożnej.

Umówmy się. Serie A od kilku dobrych lat przechodzi wzloty i upadki, dominacje i degradacje. Raz słyszy się o korupcji, innym razem o oszukiwaniu przez sędziów czy nawet koniec końców o manipulacji powtórkami. Szczerze mówiąc czasem śmiać się chce od pomówień, ale potrafię zrozumieć każdego kibica, który usilnie próbuje bronić racji swojej drużyny. Nie oszukujmy się. Jesteśmy fanami swoich drużyn i zawsze chcemy dla nich dobrze, pomimo tego, że za wiele zdziałać nie możemy. Bronimy ich nawet ślepo, ale dopiero po chłodnej ocenie sytuacji dochodzimy do wniosku, czy ta obrona miała sens. I chociaż czasem można się śmiać z samych siebie, to i tak zawsze stwierdzimy, że to przez naszą miłość do klubu. Jak zatem mają się dzisiaj czuć kibice Parmy?

Muszą czuć się oszukani. Przez właścicieli, zarząd oraz wszystkich tych, którzy usiłowali robić dobrą minę do złej gry. Potrafię to zrozumieć, ponieważ jako kibic Liverpoolu doskonale wiem, co to znaczy trafić na kłamliwych właścicieli. I pomimo tego, że na szczęście Liverpool nie upadł, to cienka linia pomiędzy fatalnym stanem klubu a upadłością spowodowała naprawdę niebezpieczne przypływy nienawiści do włodarzy. Miał być stadion, będzie (co z tego, że dzięki FSG), miały być sukcesy, będą (bo kiedyś muszą), miało być dobrze – będzie, ale jednak kilka lat później i to dzięki zupełnie innym osobom. Wydaje mi się zatem, że fani Parmy muszą aktualnie siedzieć ze zdziwieniem i agresją, i czekać na rozwój wydarzeń. Oczywiście oczekują najgorszego, degradacja raczej i tak nastąpi, a w Serie B zawodnicy przejdą prawdziwy test lojalnościowy. Okej, można powiedzieć, że z Juventusem było podobnie, kary, grzywny, spadek, powrót. Tylko jest jedna zasadnicza różnica. To był JUVENTUS. A Parma niestety Juventusem nie jest (chociaż kibice raczej powiedzą, że na szczęście). Dla tych, którzy nie wiedzą : Parma jest klubem, który osiągnął całkiem sporo w Europie, a lata 90 zeszłego wieku są miłym wspomnieniem każdego fana. Sześć trofeów właśnie wtedy podnosili piłkarze włoskiego klubu na osiem w całej historii. Parma zdobywała Puchar Zdobywców Pucharów, Puchar Uefa dwukrotnie, Super Puchar Europy oraz trzykrotnie Puchar Włoch. Udało się również sięgnąć po Superpuchar Włoch. Lista sukcesów mogła się oczywiście wydłużyć, teraz jednak najważniejsze jest to, aby klub nie zniknął całkowicie z mapy piłkarskiego świata, a tego właśnie obawiają się najbardziej fani.

Nie chodzi już tutaj o złe zarządzanie, robienie dobrej miny do złej gry, czy wielkie zadłużenia. Piłkarze potrafią sami sobie opłacić podróż na mecz wyjazdowy czy grać nawet w czwartej lidze, jak niedawno stwierdził Alessandro Lucarelli, kapitan ekipy Gialloblu. Inni zawodnicy jasno i razem mówią, że będą się trzymać razem aż do samego końca. Oby tego końca jednak nie było. Głównie chodzi jednak o to, że nie każdy klub potrafi się podnieść po takich problemach. Leeds United pokazało, że złe decyzje potrafią zaprowadzić klub w miejsce, do którego nie ma prawa się dostać. Od lat trwa debata jak to się stało i kto jest naprawdę winny. Czy dało się temu zapobiec? Oczywiście, że tak, ale teraz można już tylko podyskutować, a fani Leeds ciągle wierzą w powrót do Premier League. Jednak póki co, jest to tylko marzenie. Marzenie, które trwa już ponad dziesięć lat. I nikt tak naprawdę nie wie ile jeszcze będzie tylko marzeniem, a kiedy stanie się rzeczywistością. W tym sezonie „Pawie” zajmują dopiero 11 miejsce w tabeli, co powoli oznacza kolejny sezon niepowodzeń.

Stagnacja, w którą popadł zespół z Anglii jest teraz alegorią właściwie każdego klubu, który zostaje zdegradowany bądź ukarany za złe decyzje zarządu. Nieważne, czy mówimy tu o pożyczkach czy też o błędach w prowadzeniu klubu. Fani Liverpoolu w pewnym momencie zaczęli wnosić na stadion transparenty z napisami „nie chcemy być jak Leeds” co dobitnie pokazało skalę problemu na Anfield. Parma obawia się tego samego. Zniknięcie z mapy Włoch będzie bardzo drastyczną wiadomością dla wszystkich fanów. Oczywiście, oni zostaną z klubem na dobre i na złe, ale zawodnicy, trenerzy, właściciele – niekoniecznie. Właśnie wtedy zaczynają się prawdziwe problemy. Pieniędzy nadal może brakować, liga może uciec, transfery mogą nie wypalić a klub może popaść w jeszcze większą depresje. Otrząśnięcie się z takiego szoku (im szybsze, tym lepsze) jest tutaj naprawdę ważną sprawą. Najgorsze jest jednak to, że nikt tak naprawdę nie ma pewności, czy następcy będą lepsi od poprzedników. Pomimo tego, że póki co konsekwencji nie wyciągnięto żadnych względem zarządców Parmy, na pewno będą musieli oni przejść przez wielką falę krytyki. Ich nazwiska będą znane wszędzie a renoma ucierpi bardziej niż poważnie.

Parme czeka zatem naprawdę sporo zmian. Nikt nie wie czy będą one dobre, czy złe. Niepewność, problemy, spadek. To jest najgorszy scenariusz. Ten lepszy, choć wydający się mniej prawdopodobny, to pozostanie w Serie A i walka o przywrócenie normalności. Jeśli się nie uda, to trzeba będzie zawalczyć dwa razy mocniej. W Serie B, która może pochłonąć klub w czarną dziurę beznadziei. Beznadziei, o której żaden kibic nie chce nawet myśleć. Jako kibic, który przez podobne problemy przeszedł mam tutaj jedno zdanie dla wszystkich kibiców Parmy, którzy być może przeczytają ten artykuł. Bądźcie silni, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdą lepsze dni.

A Parmie życzę powodzenia. Bo chociaż ligi Włoskiej jako takiej nie lubię oglądać, często spoglądam na wyniki i informacje. Taki klub musi być w Serie A, nie w B. I taki klub zasługuje na szacunek i należyte traktowanie. Bo naprawdę nikt nie chce skończyć jak Leeds United. A gdyby trzeba było ogłosić upadłość i klub przestałby istnieć, to pamiętajcie o jednym. Wimbledon też kiedyś zniknął… .fc-parma