Nadchodzi to, na co wszyscy kibice czekali wiele tygodni. Rusza Premier League. Przez wielu najsilniejsza liga na świecie. Od kilku sezonów liga, która nie potrafi pokazać swojej siły w Europejskich pucharach, ale o tym może nie mówmy. Kto wygra, kto przegra a kto całkowicie zaskoczy?

Letnie okno transferowe było gorące a pamiętajmy, że jeszcze trwa. Liverpool tradycyjnie miał zamiar przebudować połowę składu i prawdę mówiąc nie jestem zwolennikiem takiej taktyki.  Z drugiej strony należy wziąć pod uwagę to, że dla Brendana Rodgersa będzie to najtrudniejszy sezon od kilku lat. Wyzwanie bardzo jasno określone – powrót do wielkiej czwórki. Czy możliwe? Możliwe w piłce nożnej jest teoretycznie wszystko, ale pamiętajmy, że trzeba zacząć wygrywać mecze z teoretycznie słabszym rywalem. Wzmocniona linia ofensywy powinna znacznie ułatwić zadanie, ale czy pozostawienie środka obrony, takim jakim był w ubiegłych sezonach to dobry pomysł? Wątpliwe. Skrtel podpisał nowy kontrakt, Sakho oraz Lovren pozostają w rywalizacji o pierwszy skład i nikt na dzień dzisiejszy nie wie, kto będzie grał w pierwszej drużynie w meczu ze Stoke. Młodzież plus ogranie na skrzydłach obrony zdaje się mówić jasno, że Liverpool wraca do gry czterema obrońcami. Pozostaje jedynie czekać na ich formę oraz liczyć się z tym, że nowe nabytki będą potrzebować czasu. Dobrą wiadomością pozostaje fakt, że do gry dość wcześnie wróci Daniel Sturridge. Na jak długo? Tego niestety nie wiadomo.

Mój typ: 4

O ile Liverpool ma przed sobą trudny sezon i będzie on kluczowy dla ich menadżera, o tyle w Londynie nie mają takich problemów. Dla Arsenalu ostatni sezon był bardzo udany i niektórzy nawet wierzyli w mistrzostwo. Na to nie starczyło sił. Kanonierzy zrobili pozytywne wrażenie. Wenger dał znak całej stawce, że nadchodzą lepsze czasy i klub z Emirates zacznie zdobywać trofea. Zresztą dwa puchary Anglii plus Tarcza Dobroczynności w ciągu trzech lat, to w porównaniu z ostatnimi latami całkiem niezły dorobek. Arsenal nie jest może tak bajeczny na letnim okienku transferowym jak w zeszłym sezonie, nie przeprowadza może tak spektakularnych transferów, ale widać, że nic nie zginęło od ostatniej kampanii. Grunt to jednak dobrze wejść w rozgrywki, a Kanonierzy jeszcze nigdy nie wygrali ligi po przegraniu meczu otwarcia. Ot taka ciekawostka, która dość brutalnie sprowadza fanów Armatek na ziemię. W zeszłej kampanii, co warto odnotować Arsenal oddał 610 strzałów. Pod tym względem był gorszy tylko od Manchesteru City. Strzelił natomiast 71 bramek, co z kolei uplasowało Londyński zespół na trzeciej pozycji. Arsenal dodatkowo może się poszczyć bardzo dobrą defensywą, która straciła tylko 35 goli. To całkiem dobry wynik, patrząc, że najlepsza Chelsea straciła tylko cztery mniej. A wiadomo przecież, że cztery gole można stracić w jednym meczu… cóż. Arsenal będzie musiał udowodnić wszystkim, czy jest w stanie walczyć o mistrzostwo czy też nie. Obiecujący okres przygotowawczy, brak kontuzji i być może jakieś dobre wzmocnienie. To może być recepta na sukces. Nie sądzę, że Kanonierów stać na mistrzostwo, ale na pewno zrobią dobre wrażenie.

Mój typ: 3

Walka o pierwszą czwórkę będzie zacięta i trudno tak naprawdę stwierdzić, kto w niej będzie a kto z niej wyleci. Pomimo dodatkowych kilku drużyn, które walczą o Ligę Mistrzów za dużo się w tej kwestii raczej nie zmieni. W zeszłym sezonie znalazły się tam drużyny, które znaleźć się powinny. Manchester United wrócił po rocznej niedoli, ale fani czerwonych diabłów oczekują sukcesu. Sukcesu, jakimi raczył ich Ferguson. Mówiąc szczerze, przewiduje brak mistrzostwa w ciągu kilku lat. Brak wielkich transferów w tym okienku transferowym nie napawa optymizmem. Przyszli co prawda Schweinsteiger oraz Morgan Schneiderlin, jednak odeszli Nani, Van Persie, Falcao, Cleverley i ciągle nie wiadoma jest przyszłość De Gei.  Wzmocnienie linii pomocy wydaje się być dobre, jednak moim zdaniem przydałby się napastnik z prawdziwego zdarzenia. Wielka odpowiedzialność spadnie na Rooneya i chociaż on do takiej odpowiedzialności jest przyzwyczajony, to należy pamiętać, że gra jednym napastnikiem w Premier League raczej nie jest dobrym pomysłem. Jest co prawda sprowadzony po taniości Iturra, ale nie wiadomo jak się sprawdzi w nowym otoczeniu. United łączy młodzież z doświadczeniem i czas tylko pokaże czy brak prawdziwego charakteru w drużynie okaże się rzeczą zgubną, czy jednak nie. Mistrzostwa im nie wróżę, jednak w pierwszej czwórce znajdą się na pewno. Chociaż może będzie wielkie zaskoczenie? Tutaj nie typuje. Za wiele niewiadomych.

Czas przyszedł na kluby, których połowa Anglii nienawidzi a druga połowa podziwia. Zarówno Chelsea jak i Manchester City w zeszłej kampanii chciały bić się o mistrzostwo. Jose Mourinho znowu był na ustach wszystkich i koniec końców swój cel osiągnął. W drugim sezonie po powrocie na Wyspy – zdobył mistrzostwo. Znienawidzony przez wszystkich „autobus” nie pozwolił co prawda na sukces Europejski, ale Special One pozostał na stanowisku, krytykuje każdego za próby wykupienia trofeów oraz wzmacnia swój skład. Właściwie to nie ma tam czego wzmacniać, bo w zeszłym sezonie Chelsea stała się monolitem. Odejścia legend w niczym nie przeszkodziły, nawet strata Cecha nie wydaje się być niczym strasznym dzięki posiadaniu Courtois’a . Dobry bramkarz to połowa sukcesu.  Dodatkowo pozycję bramkarza zasilił Begovic. Drogo? A kto bogatemu zabroni? Wzięcie Falcao ma pomóc w strzelaniu bramek, chociaż mało kto w to wierzy. Wzmocnienie linii obrony może okazać się kluczowe, tym bardziej, że w zeszłym sezonie pod tym względem Chelsea wyglądała bardzo dobrze. Gorzej raczej nie będzie, lepiej, owszem może. Felipe Luis tani nie będzie, ale spłacić może się bardzo szybko. Klub ze Stamford Bridge będzie bił się o mistrzostwo. Ma szansę na wygranie, ale rywal łatwo nie odpuści a rywalem będzie zapewne Manchester City.

Należało tylko czekać na wiadomość o wzmocnieniach ekipy z niebieskiej części Manchesteru. Sterling, który jest najdroższym piłkarzem w historii klubu a i nie tylko klubu. Delph, za którego nie dano małych pieniędzy no i koniec końców status piłkarzy z homegrown się musi zgadzać. Citizens póki co więcej piłkarzy sprzedali niż zakupili. Odeszli Richards, Milner, Negredo, Jovetic oraz kilku młodych. Obywatele zapewne jeszcze zaatakują rynek, jednak na dzień dzisiejszy trudno ocenić ich szansę na mistrzostwo. Będą walczyć, bo walczą od kilku lat. Z czołowej czwórki nie wylecą, bo i tak posiadają solidną drużynę, dodatkowo teraz wzmocnioną siłą napędową. Brakuje może kilku zawodników, aby rzeczywiście zagrozić całej stawce, ale dopiero początek sierpnia. City albo zagra na nosie Chelsea, albo nie osiągnie zupełnie nic w tym sezonie.

Typ: Mistrz, albo wicemistrz. Podobnie jak The Blues.

Czas na szybkie podsumowanie. Ligę wygra albo Chelsea, albo Manchester City. Arsenal jest przygotowany na walkę, ale tradycyjnie coś się stanie, albo zabraknie charakteru w kluczowych momentach. United oraz Liverpool stoczą walkę o zajęcie czwartego miejsca i dla jednego z tych klubów będzie to sezon pełen rozczarowań. Nie przewiduje europejskich sukcesów. Znowu zobaczymy wiele nadziei i smutny koniec. To tylko moje przypuszczenia, a ja często się mylę.