Zawsze zastanawiało mnie jak to jest być artystą kabaretowym. I czy rzeczywiście popularni kabareciarze mogą być w taki sposób nazwani. Zapytałem zatem u źródła. Mateusz Banaszkiewicz, dobrze znany z Kabaretu Młodych Panów zdołał odpowiedzieć na kilka pytań i rozwiał wszystkie wątpliwości. Efekty rozmowy prezentuje poniżej. Miłej lektury.

Witam pana serdecznie. W jednym z wywiadów rzucił pan hasło „grunt to być sobą”. Czy to naprawdę ważne w tych czasach aby nie udawać nikogo kim się nie jest?

Oczywiście, że tak. Zawsze trzeba być sobą. Nie można oszukiwać, grać, stwarzać pozory itd. od tego jest scena. Życie jest prawdziwe, my prawdziwi – żyjmy w prawdzie, a wszystko będzie w porządku.

Czy  bycie w kabarecie może jakoś szczególnie zmienić  życie? Pomijając oczywiście wyjazdy, bo to zrozumiałe, ale bardziej interesujące jest to czy można popaść w wir tego całego kabaretowego świata?

Wszystko zależy od tego, na jakim etapie naszego życia, przychodzą zmiany. Ja wchodziłem w kabaret i życie z tym związane od szkoły średniej, następnie studia, praca, aż kabaret wreszcie stał się moją pracą i sposobem na życie. Jak w każdej pracy, wszystko zależy od dobrze zorganizowanego dnia, aż po cały kalendarz. Szczególnie, to może zmieniły się dni, kiedy to bardzo wiele osób poznaje mnie na ulicy. A tak poza tym, jest tak, jak zawsze.

 

Czyli popularność daje się we znaki. Ciężko zatem gra się śląskie skecze w momencie kiedy widownia nie jest stricte z tego regionu?

O to na pewno. Jednak raczej nie gramy skeczy po Śląsku dla publiczności, która nie zna tej gwary. To na dłuższą metę nie byłoby ani śmieszne, ani zabawne. Są jedna skecze, które są w gwarze, ale tylko tak, aby każdy widz zrozumiał – można powiedzieć spolszczone – to wtedy gramy. Ludzie się na nich bawią bez względu skąd pochodzą.

Pozostając w temacie skeczów. Zdarzyło się panu kiedyś nie wytrzymać na scenie do tego stopnia, że zaczął pan się śmiać? Jest trudnym powstrzymać się wtedy od śmiechu? No i może jest jakaś recepta na zachowanie powagi?

Tak, oczywiście, że się zdarzyło i to nie raz. Trudno wtedy się powstrzymać i trzeba ze sobą walczyć. Nie jest to łatwe i nie mam na to żadnej recepty

Jak wiele zmieniło się od pierwszego publicznego występu?

Bardzo wiele. Jesteśmy starsi, dojrzalsi, bogatsi w doświadczenie sceniczne oraz mądrzejsi.

Brnąc w dojrzałość i doświadczenia. Czy sądzi pan, że kabaret może mieć wpływ na społeczeństwo i czy może realnie doprowadzić do jakiejś zmiany w świecie?

Kabaret jest wentylem społecznym. Często ludzie przychodzą na kabaret odreagować, pośmiać się, zapomnieć o codziennych troskach i zmartwieniach, a często też dla zwykłej, dobrej zabawy. Ludzie w naszych skeczach widzą samych siebie w krzywym zwierciadle. Myślę, że jak każdy rodzaj aktywności kulturalnej, mamy wpływ na społeczeństwo. Czasami mniejszy, czasami większy. A wszystko zależy od tego, czy mamy coś do powiedzenia w jakiejś kwestii czy też nie.

Czy nie jest zatem tak, że piosenka ma mniejsze znaczenie w kabarecie i jest odbierana jako coś gorszego od skeczu?

Z punktu widzenia artysty kabaretowego piosenka jest dla mnie równoznaczna ze skeczem. I skecz i piosenka może być śmieszna lub nie. Może bawić, zmuszać do zastanowienia, czy też refleksji nad tematem, który porusza.

 Wraca pan czasem do swoich występów? Są artyści, którzy przykładowo nie lubią słuchać swoich piosenek bądź oglądać siebie w telewizji.

Nie wracam do swoich występów. Coś w tym chyba jest, ale nie lubię oglądać siebie samego na scenie.Czyli dołączył pan do tej elitarnej grupy. Kolejne pytanie, które mnie dręczy od długiego czasu to czy kabareciarz może nazwać siebie artystą?

12043169_183995681940261_6786281188817515682_n
Tak, jesteśmy artystami. Tworzymy w oparciu o własną koncepcję skecze, piosenki, całe programy, które maja nasz charakter.

Czy jest w takim razie jakiś klucz,  np. kroki do dojścia na sam szczyt w kabarecie?  A może posiada pan jakiś swój autorytet kabaretowy?

Nie ma innego klucza poza pracą, konsekwencją i wytrwałością w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu. A co do autorytetu kabaretowego, to takowego nigdy nie miałem.

Gdyby tak się przyjrzeć panu głębiej, można zauważyć, że jest pan osobą wiecznie uśmiechniętą. Skąd się bierze ta pozytywna energia? Pan jest optymistą?

Patrzę na życie pozytywnie, jako na dar, mój czas do wykorzystania. Nie zawsze się uśmiecham, nie zawsze jest kolorowo, ale zawsze staram się znaleźć pozytywy płynące z zaistniałych sytuacji.

Czy z bycia w kabarecie można wyżyć? Nie pytam bynajmniej o ilość zarobionych pieniędzy, ale o sam fakt. No i może pan wie, dlaczego Polacy tak niechętnie rozmawiają o pieniądzach?

Jestem kabareciarzem, to moja pasja, która przerodziła się w zawód. Z pracy w kabarecie można wyżyć o ile traktuje się ją poważnie. A co do kwestii pieniędzy i rozmawianiu o nich, to są dużo ważniejsze rzeczy.

Zmieńmy zatem temat. Ciężko jest utrzymać wysoki poziom w kabarecie przez tak wiele lat?

Nie ukrywam, trzeba się napracować.   

Bycie w kabarecie może człowieka zmienić? Czy pan zawsze był/jest taki sam? Wydaje mi się, że wejście do kabaretu jest dla niektórych sposobem na pokonanie pewnych barier. Przynajmniej moim zdaniem.

Myślę, że jestem taki sam. A jak dla innych, nie wiem.

Myślał pan kiedyś o czymś innym?

Pewnie, że tak. Od małego chciałem być piłkarzem, kiedy kontuzje pokrzyżowały moje plany, to chciałem zostać dziennikarzem, pisarzem a ostatecznie zostałem kabareciarzem.

12002827_168019483537881_6583284772199424427_n
Pan również lubi biegać. I to całkiem sporo. Bieg zmienia coś w pana życiu?

Czy bieganie coś zmienia w moim życiu? Hmm… przede wszystkim uwielbiam bieganie. Czuje się świetnie, mam czas pobyć sam, przemyśleć wiele rzeczy, pokonywać własne ograniczenia.

Skąd w ogóle taki ciąg na bieganie?

Zawsze lubiłem aktywność sportową. Poza tym bieganie jest świetną formą zwiedzania nowych miejsc, których podczas pracy w kabarecie jest naprawdę sporo.

Chciał pan próbować w życiu innych sportów? Czy bieg był tym jedynym słusznym wyborem?

Od małego grałem w piłkę nożną i do dzisiaj gram z synami. Kiedy mam okazję to pływam, jeżdżę na rowerze i na nartach.

Jak widać należy pan do osób z kategorii aktywnych. Jednak zastanawia mnie jeszcze coś. Czy jest coś, co chciałby pan zmienić w swoim  życiu?

Zawsze jest coś, co byśmy chcieli zmienić, ale nie zawsze się udaje. Dlatego chwytam za rękę mojego Anioła Stróża i idziemy dalej.

Są chwile w pana życiu, kiedy myśli pan o tym, że czegoś pan nie zrobił, albo coś mógł pan zrobić. Może pan czegoś żałuje?

Oczywiście, że są takie chwile, ale czy one są najważniejsze? Szkoda na to czasu.

Pan się czuje spełnionym człowiekiem?

Tak, czuję się spełnionym człowiekiem. Jestem szczęśliwym mężem i ojcem, mam pracę, która lubię i przyjaciół na których zawsze mogę liczyć.

Skoro czuje się pan w pełni spełnioną osobą, ma pan jakieś  marzenie/a?

Mam, ale nie powiem.

Czyli jednak pozostaje pan tajemniczy. No i na zakończenie słowo na dla moich wiernych czytelników.

Wszystkich bardzo serdecznie pozdrawiam. Życzę radości, szczęścia i uśmiechu każdego dnia. Nigdy się nie poddawajcie w dążeniu do celu, który sobie wyznaczyliście. Bądźcie pracowici i sumienni, a nade wszystko prawdziwi.

Dziękuje w takim razie za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Pozdrawiam.
Mateusz Banaszkiewicz (Kabaret Młodych Panów)