Stało i stanie się bardzo prawdopodobne zwolnienie dwóch wielkich menadżerów. Nie bardzo jednak w zaistniałej sytuacji pasuje słowo „wielkich”. Mourinho zastał Chelsea w stanie dobrym, wzniósł ją na wyższy poziom tradycyjnie już rozsadzając całą ligę, w której zdobywał mistrzostwo a później pozostawił klub w zupełnej rozsypce, bez kolektywu, jedności, po drodze dodatkowo kłócąc się nawet z masażystami. Stara zasada menadżerów mówi o tym, aby odchodzić po dwóch sezonach, zwłaszcza jeśli ten drugi był dobry. Ustosunkować mógłby się do tego również i Brendan Rodgers, ale tutaj ciężko mówić o dobrym sezonie, no chyba, że uznajemy drugie  miejsce w lidze za sukces. Koniec  końców zwolniony został w tym sezonie menadżer Liverpoolu, Chelsea, a prasa powoli zwalnia menadżera Manchesteru United.  Po zakończeniu kampanii rzekomo odejść ma Pellegrini. Chyba tylko Arsene Wenger może czuć się bezpiecznie, chociaż wiadomym jest, że on będzie trenował Arsenal nawet po śmierci. Premier League znowu pokazała zęby, ale trudno się dziwić, skoro dwa wielkie kluby nie radzą sobie tak jak powinny. Na domiar złego na prowadzeniu jest Leicester, prowadzone przez Ranieriego, z którego wielu się śmiało na początku kampanii. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale życzę mistrzostwa Lisom, bo to pokazałoby piękno romantycznego futbolu, w którym potężne finansowe kolosy upadają, a na szczyt wchodzą czarne konie, czy może nawet koniki. Podoba mi się Leicester bardzo w tym sezonie a duet Mahrez-Vardy wydaje mi się tak samo genialny jak niedawno Suarez-Sturridge, Gerrard-Torres czy Ronaldo-Rooney.  A jeśli już jesteśmy w temacie Czerwonych Diabłów, to o nich słów kilka.

Co prawda ostatni sezon Van Gaala w karierze miał być za rok, bo i o tym spekulowało się  już w momencie podpisania przez niego kontraktu, wydaje się, że bardzo możliwe jest wcześniejsze zakończenie kariery w jego wykonaniu. Wprowadził United z powrotem do Ligi Mistrzów i przy okazji  nie wyszedł z grupy, z której wszyscy się śmiali. Na szczęście w rundzie pucharowej Ligi Europy trafili na teoretycznie łatwego przeciwnika, także są szanse na awans. No, a że dla wielu nie ma już Holendra na ławce, to kibice zaczynają znowu wierzyć. (Oczywiście nie uprzedzając faktów, zwolniła go tylko angielska prasa) Podobnie zresztą jak w przypadku fanów Chelsea, którzy mają co prawda w świadomości obecną sytuację w tabeli. Dla The Blues sezon jest prawdopodobnie stracony a co więcej jeszcze kilka dodatkowych porażek może przekreślić szanse na cokolwiek. Pozostaje batalia w Europie, więc Hiddink na pewno będzie chciał wykorzystać to miejsce jako swoje pole do popisu. I szczerze powiem ani wybór Abramowicza ani wybór włodarzy United nie jest dla mnie dobry.

Nie widzę w tej chwili Mourinho na ławce Manchesteru United i wydaje mi się, że prowadzone przez niego Czerwone Diabły mogłyby zaliczyć większy regres niż do tej pory. Rzucam tezą, że Jose po prostu jest wypalony jako menadżer w Anglii. Jego pomysły ludziom się znudziły, stał się bardziej obiektem szyderstw aniżeli strachu czy obaw przed następnym meczem. A Giggs? Skoro kilka sezonów przyglądał się z boku na działania klubu a wcześniej już trochę poprowadził swoich kolegów z boiska, to może niech spróbuje jeszcze przez pół roku. Jeśli się nie uda, to można mieć plan awaryjny. Paradoksalnie na rynku ciągle są jeszcze utalentowani i solidni menadżerowie.  Szczerze mówiąc jedyne co mnie najbardziej będzie zastanawiało w przypadku przejścia Mourinho do United, to jego konfrontacja z Rooneyem, którego przecież od wielu lat chciał mieć w swojej drużynie. Wayne mógłby na tym spotkaniu wiele skorzystać a przecież wielkimi krokami zbliża się Euro a obecnie Vardy jest w lepszej dyspozycji, jeśli wiecie o czym mówię…

I pomimo tego, że już teraz spekuluje się nad tym, kto zawinił bardziej, ewidentnie widać, że wszystko poszło nie tak. Paradoksalnie na rynku jest kilku świetnych menadżerów. Teraz jest ich jeszcze więcej. Zwolnienia takich tuzów jak Mourinho i Van Gaal zawsze rodzą miliony spekulacji. Powroty do wielkich klubów, czy już powolne kończenie kariery? Nie wiem co będzie dla nich lepsze, ale wiem jedno. Jeszcze wszyscy zatęsknią za Jose. Za tą jego arogancją, czasem chamstwem. Może i się przejadł. Może i się znudził, zabłądził czy po prosu się wypalił. Jednak nawet mając już pełny żołądek można znaleźć miejsce na deser. I nawet upadając można osiągnąć sukces. Są dobrzy, są znani, ktoś ich zatrudni. Ktoś lub ktokolwiek. I koniec końców Mourinho będzie mógł zacytować Tuwima. Wszyscy pocałują go w dupę a Van Gaala nikt nie będzie wspominać. Bo właściwie nie zrobił nic ponad stan. I tu jest pies pogrzebany. Rodgersa kibice czcili i równali niemal z Shanklym. Upadł i został praktycznie zapomniany. Klopp płynie tym samym statkiem i już poznał praktycznie wszystkie smaki prowadzenia Liverpoolu. Od serii bez porażki, do serii słabszych występów. Od pięknych zwycięstw, do upokarzających klęsk. Niemiec jest jednak najbliższy sukcesu, bo walczy ciągle na krajowym podwórku a i w Europie są szanse na sukces. Dla niego to i tak jest przecież sezon przejściowy a rozliczany będzie na dobrą sprawę za rok. Podobnie będzie w przypadku następców Mourinho i Van Gaala. Nie będą mieli łatwego życia, ale znajdą się tysiące takich, co popatrzą na wyniki z przymrużeniem oka. Bo przecież nie można oczekiwać wszystkiego od kogoś, kto przejmuje klub w takim stanie.

Mi jednak najbardziej będzie brakował tego, że ta liga traci naprawdę wielkie nazwiska. Jeśli potwierdzi się informacja o Guardioli w City, Premier League będzie jeszcze ciekawsza. Jak przystało na teoretycznie najsilniejszą ligę świata, będzie miała w swoich ramionach samych najlepszych specjalistów. Pep, Klopp, (być może Mourinho, jeszcze jakiś czas) Wenger i Bielsa. Gdyby przybył jeszcze Simeone, może Conte (który jest moim prywatnym marzeniem, bo chciałbym go kiedyś zobaczyć na Wyspach) to z całą pewnością ich wzajemne pojedynki będą elektryzowały cały świat. Pytanie pozostaje tylko jedno. Kto na koniec będzie Special, kto Normal a kto Last… one. Właśnie takich i tylko takich dylematów pragnę Wam życzyć w ten świąteczny okres. I żeby Wam się wiodło.

PS w styczniu wychodzi zupełnie nowa rzecz, która ujrzy światło dzienne mniej więcej w połowie pierwszego miesiąca nowego roku. Wyczekujcie wkrótce nowych rzeczy, które na pewno przypadną Wam do gustu.